Szukaj w tym blogu

Ładowanie...

sobota, 30 sierpnia 2014

Z braku powierzchni płaskich

Witajcie moje kochane perełeczki!
Powitanie pożyczyłam od Szymci bo mi się bardzo spodobało. Szymciu - buziaki!
Dzisiaj będę gadatliwa bo mam dużo do powiedzenia i jeszcze więcej do pokazania.
Jak zaczynałam swoją przygodę z papierową wikliną postanowiłam sobie, że z czasem powymieniam wszystkie kartonowe pudełka z przydasiami na gustowne koszyczki. Pisałam nawet o tym na blogu. Miały być prostokątne i jednakowe, żeby ładnie wyglądały na półkach. Zrobiłam nawet prototyp i.....to by było na tyle. Od tamtego czasu powstało wiele koszyczków ale każdy inny - inny kolor, inny kształt. Ot, taki galimatias. Lubię je wszystkie i przechowuję w nich większość przydasi ale mają jedną wadę - zajmują większość powierzchni płaskich w mojej pracowni. Prawdę mówiąc zajmują już wszystkie powierzchnie płaskie. Totalny brak konsekwencji! Nie mogę się zmusić żeby zrobić drugi raz coś identycznego. Chowanie ich do regałów odpada, lubię mieć wszystko w zasięgu ręki. Jak zaczynam szperać po półkach robię straszny bałagan. Wpadłam więc na inny pomysł - koszyczki z wieczkami które można ustawiać jeden na drugim. Zrobiłam właśnie pierwsze dwa. Żeby było szybciej segregowałam kolorami rurki, malowanie odpadło. Wyglądają tak:
Tak wyglądają u mnie powierzchnie płaskie:
Nowe koszyczki można ustawiać piętrowo
Pomysł niezły, tylko już mi się znudziło. Na razie zbieram kolejne kolorowe zestawy rurek, może za jakiś czas powstaną następne.
Tyle na temat koszykowy. Teraz będę się chwalić!
Wczoraj dotarła do mnie kolejna wygrana nagroda, tym razem od Beatki znanej jako Ranya (http://byranya.blogspot.com/). Paczuszka niewielka z taką oto zawartością:
Oprócz tego co widać był jeszcze sympatyczny liścik dzięki któremu mogę profesjonalnie opisać zawartość. Tak więc mamy śliczne serwetki i cytuję: "balsamik dla zdolnych rączek". Przesympatyczne! Najpierw zajrzałam do ślicznego woreczka ze złotymi serduszkami. Znalazłam tam dwie jesienne bransoletki uplecione na dysku kumihimo. To też był cytat! Nie znam się na tych wszystkich tajnikach ale bransoletki - rewelacja.
Nie jestem pewna czy zdjęcia oddają ich piękno, nie mam wprawy w fotografowaniu biżuterii.
Napięcie rosło, postanowiłam zajrzeć do czerwonego pudełeczka z małą, złotą różyczką.
To dopiero było odkrycie, aż mi dech zaparło. Kolejne dwie bransoletki!
Pierwsza to Sharonka czyli bransoletka z hematytów na gumce
druga to bransoletka z szytego rzemienia
Obie prześliczne i pięknie wykonane. Nawet nie wiem która bardziej mi się podoba.
Ale gdy otwarłam czarne pudełeczko - po prostu oniemiałam......
Własnoręcznie malowany komplet - naszyjnik i pierścionek. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia - jest idealny, jest piękny.
Kochana Beatko, po raz kolejny serdecznie Ci dziękuję za te królewskie wręcz dary! Jestem pełna podziwu dla Twojej twórczości - inaczej tego nazwać nie można.
A wy kochane perełeczki jeżeli będziecie szukać jakiegoś oryginalnego prezentu to zajrzyjcie do Beatki, tam inspiracji nie brakuje.
Było długo, mam nadzieję że niezbyt nudno. Wygadałam się, teraz mogę iść spać.
Buziaki na niedzielę przesyłam!

środa, 27 sierpnia 2014

Na ślubnym kobiercu

Witajcie kochani!
Dzisiaj chcę Wam pokazać kolejną ślubną karteczkę. Tym razem jest raczej tradycyjna, w delikatnej tonacji kolorystycznej. Kwiaty obsypałam białym brokatem. Do tego oczywiście ozdobne pudełeczko. Zapraszam do obejrzenia zdjęć.
Ostatnio pisałam o wygranych candy, dziś mogę się już pochwalić pierwszą nagrodą. Wczoraj odebrałam paczuszkę od Kasi z bloga http://wdomuiogrodziekasi.blogspot.com/.
Oto zawartość przesyłki:
Są tu kadzidełka o przyjemnym zapachu i kolorowe mulinki - co prawda ja już nie haftuję ale wykorzystam je z pewnością do kartek a może do wykończenia jakiegoś koszyczka. Jest tu też książeczka. Tytuł brzmi dziwnie i niejasno. Jest to coś w rodzaju przepiśnika zawierającego mnóstwo ciekawych przepisów. Przejrzałam sobie na razie tak pobieżnie i już wiem, że znajdę tu mnóstwo nowych pomysłów na potrawy które dotąd nie gościły na moim stole. Jest ekstra! Ale główną atrakcją jest metalowa zawieszka z flakonikami na kwiatki. Jest śliczna i baaaaardzo długa. Szukałam sposobu żeby ładnie ją pokazać w pozycji wiszącej ale mi się nie udało. Postanowiłam więc pokazać Wam w zbliżeniu jaka jest urocza.
Śliczna prawda? Wciąż jeszcze nie zdecydowałam się gdzie ją powiesić ale chyba zostanie w pracowni, to przecież jedna z pamiątek sentymentalnych.
Droga Kasieńko - ślicznie dziękuję za ten uroczy prezent!
Na koniec pozwolę sobie przypomnieć o moim candy. Jeżeli ktoś jeszcze ma ochotę na koszyczek to zapraszam tutaj.
Buziaczki dla wszystkich!