Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gipsowe obrazki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gipsowe obrazki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 grudnia 2020

Gipsowa hortensja

 Witam Was serdecznie i ciepło.

Tym razem chcę Wam pokazać kolejny już odlew gipsowy z serii portrety roślin. We wcześniejszych postach prezentowałam już aksamitki, róże, miskanty i koper. Dziś w roli głównej kwiat hortensji. Krzewy hortensji to jedne z najbardziej dekoracyjnych roślin ogrodowych a ich kwiatostany są wyjątkowo piękne. Cieszą oczy w czasie kwitnienia ale i zasuszone nie tracą swojego uroku. Odlew wykonałam późną jesienią gdy na kwiatostanach pojawiły się pierwsze brązowe płatki. Przygotowałam sobie dość gruby plaster gliny i oczywiście kwiat hortensji.

Miałam pewne obawy czy delikatne płatki nie pokruszą się w trakcie wałkowania ale nic takiego się nie wydarzyło. Po usunięciu gałązki zalałam gips i niecierpliwie czekałam na efekt. Wyszło świetnie:) 
Na odlewie widać mnóstwo detali, nawet najmniejsze żyłki na liściach. Odlewu nie malowałam, użyłam tylko pasteli suchych do podkreślenia detali. Oto efekt:
Gałązka pochodzi z rosnącej w moim ogrodzie hortensji bukietowej, popularnie zwanej Limonką.

Święta już za nami, niestety. Mam nadzieję, że pomimo trudnej sytuacji spędziliście je pięknie.
Z całego serca dziękuję za wszystkie ciepłe życzenia w każdej formie - to wiele dla mnie znaczy. Taka bezinteresowna życzliwość daje poczucie bliskości drugiego człowieka nawet wtedy, gdy nie znamy go osobiście. W czasach izolacji to wartość sama w sobie. Dziękuję również za życzenia imieninowe.
Pomimo, że nie wysyłałam kartek kilka osób postanowiło mnie obdarować i tym osobom dziękuję podwójnie:)

Za kartkę świąteczną i imieninową oraz komplet prześlicznych ozdób choinkowych dziękuję Arletce.

Ewuni dziękuję za pełną uroku kartkę świąteczną.

Tereni dziękuję za śliczną kartkę z życzeniami imieninowymi i świątecznymi oraz cudny czekoladownik ze słodką wkładką:)
Dziękuję Basi za uroczą świąteczną kartkę.
Dziękuję też Agniesi za wspaniały prezent. Oprócz kartki świątecznej i imieninowej z pięknymi haftami w paczce znalazłam też cudne papierki, podobrazia i komplet pasteli olejnych.

Za dwa dni pożegnamy stary rok i powitamy nowy. Powitamy go z nadzieją, pełni oczekiwań na pozytywne zmiany. Bardzo nam teraz potrzeba takiej nadziei. 
Życzę Wam kochani spełnienia marzeń i realizacji wszystkich planów. Niech Nowy Rok spełni Wasze oczekiwania i umożliwi nam wszystkim powrót do normalności.
Szczęśliwego Nowego Roku!!!







 


czwartek, 19 listopada 2020

Dokładka do candy

 Witam Was serdecznie i ciepło.

Jak większość z Was pewnie już wie od 2 listopada świętujemy 8 rocznicę moich blogów:) Ze swojej strony ślicznie Wam dziękuję za przemiłe komentarze, piękne życzenia i za wiele ciepłych słów. Candy wciąż trwa, do 2 grudnia włącznie więc jeśli ktoś miałby jeszcze ochotę się zapisać to zapraszam tutaj.

Przygotowanie upominków trochę trwało i pokazywałam je na blogu stopniowo a dziś pokażę Wam resztę. Podsumujmy więc pulę nagród :)

W puli są już trzy albumy: koronkowy albumik (tutaj), album Dream Big (tutaj) i album świąteczny (tutaj). Jest też mediowa szkatułka (tutaj).

Dziś dokładam kolejne mediowe pudełko, które prezentuje się tak:

I jeszcze jedno, prawie identyczne:) 
Jak się już pewnie domyślacie upominki zbieram trójkami a to oznacza, że chcę obdarować 3 osoby.
Kolejne upominki to gipsowe odlewy roślin. Dwa z nich widzieliście już wcześniej (tutaj), są to różyczki i aksamitki.
Dokładam też trzeci obrazek a jest to nasz poczciwy choć pospolity koper.
W paczkach obowiązkowo musi się znaleźć też coś słodkiego dokładam też czekoladowniki z wkładką oczywiście, na razie mam dwa.
I jeszcze trochę przydasi.
Cała pula nagród prezentuje się tak:
Bardzo się starałam i mam nadzieję, że sprawię wylosowanym osobom choć odrobinę radości. 
To na dziś już wszystko. Przesyłam serdeczne pozdrowienia i dużo ciepłych myśli:)









środa, 7 października 2020

Gipsowe miskanty

 Witam Was serdecznie.

Swoje pierwsze doświadczenia z gipsowymi odlewami roślin opisałam tutaj. Dziś kolejna odsłona:) Jesień to czas, w którym trawy ogrodowe dają prawdziwy popis. Olbrzymie kępy wytwarzają piękne, ozdobne kwiatostany i szumią delikatnie na wietrze. Mam w ogrodzie kilka odmian a najpiękniejsza z nich to miskanty chińskie. Trawy te wytwarzają niezwykle efektowne kwiatostany wybarwiające się na kolor żurawinowy. Postanowiłam zrobić odlew z takiego właśnie kwiatostanu. 

Tym razem obrazek ma kształt koła i jest o wiele większy od tych pierwszych. Odcisk wyszedł bardzo ładnie bo kwiatostany są wciąż zwarte. Wkrótce zaczną tracić barwę, staną się puszyste i delikatne.
Pozostałam przy pastelach suchych i rysunek podkreśliłam delikatnie odcieniem karmazynowym.
Coraz bardziej podoba mi się ta zabawa, nie mam tylko jeszcze pomysłu na wyeksponowanie obrazków - zakładam, że będzie ich więcej :)
A na koniec moje ogrodowe miskany w pełnej krasie:)
Pozdrawiam Was bardzo ciepło!





piątek, 18 września 2020

No to teraz gips!

 Witajcie kochani!

Nie, nie, nic sobie nie złamałam:) Zaraz Wam wyjaśnię o co chodzi z tym gipsem.

Jakiś czas temu błądząc po internecie natrafiłam na niesamowitą stronę https://www.portretyroslin.com/. Twórczynią tej strony jest Pani Roma Roman. Po obejrzeniu galerii jej prac po prostu przepadłam! Portrety roślin to gipsowe obrazy ilustrujące piękno natury. Rośliny przedstawione z najdrobniejszymi szczegółami, zatrzymane w czasie i bardzo piękne. Te obrazy są jak misterne płaskorzeźby urzekające subtelnością i jednocześnie tak niezwykle naturalne. Znacie mnie już jakiś czas i wiecie jak ważny jest dla mnie ogród. Wizja stworzenia tak unikatowej kolekcji roślin z ogrodu opanowała moje myśli bez reszty. Poszłam za ciosem studiując wszystko co udało mi się na ten temat znaleźć. Sama technika gipsowych odlewów jest dość prosta. Bawiłam się kiedyś gipsem ale używałam gotowych foremek do odlewów. W tym przypadku formę trzeba sobie zrobić samodzielnie. Ma to również dobrą stronę bo każda kompozycja jest jedyna w swoim rodzaju, jak każdy obraz. Do wykonania formy potrzebna jest jednak glina. Glina jest tworzywem nie wysychającym swobodnie na powietrzu, jest na tyle plastycznym materiałem, że po stwardnięciu gipsu można ją usunąć bez problemu. Wpadłam więc na allegro i kupiłam sobie 5 kg gliny rzeźbiarskiej. Kilogram takiej gliny kosztuje zaledwie kilka złotych. Dokupiłam też gips ceramiczny do odlewów za kolejne kilka złotych. Niecierpliwie czekałam na sześciokilową paczkę, która doszła bardzo szybko i natychmiast zabrałam się do pracy. Pokażę Wam krok po kroku moje potyczki z dwoma gipsowymi obrazkami. To prace eksperymentalne, takie przecieranie szlaków. Jak w każdej technice - nawet jeśli coś wydaje się banalnie proste to w praktyce pojawia się mnóstwo dylematów.

Ja zawsze zaczynam z wysokiego tonu więc i tym razem nie wykazałam deka pokory. Zamiast zacząć od jakichś listków czy trawek przyniosłam z ogrodu kwiaty - róże i aksamitki. Są to dość przestrzenne kwiaty pozostawiające głębokie odciski i wymagające odrobiny praktyki w przygotowaniu formy ale o tym przekonałam się dopiero w trakcie pracy.

Przygotowałam sobie deseczkę, glinę i wałek. Glinę rozwałkowałam na placek, poszło dość łatwo.
Zaznaczyłam sobie dwa prostokąty, żeby wydzielić obszar do ułożenia roślin.
Nauczka - nie powinno się robić dwóch form jednocześnie.
Najpierw ułożyłam różyczki i z pomocą wałka "wprasowałam" je w glinę.
Delikatnie usunęłam roślinę i moja forma była prawie gotowa.
Pierwotny prostokąt nieco się rozjechał w trakcie wałkowania więc wyznaczyłam sobie nowy. Rozjechał się też drugi prostokąt dlatego odcięłam kawałek gliny i zajęłam się aksamitkami.
Kolejny krok to zabezpieczenie boków.
Wokół obrazka z różą zrobiłam brzeg z gliny.
Drugi obrazek zabezpieczyłam kawałkami tektury - chciałam sprawdzić, która metoda jest lepsza.
I tak przygotowane formy są gotowe do zalania gipsem.
Przygotowanie gipsu to banalna sprawa, zrobiłam to w proporcji 1:1.
I wylałam:)
Potem była próba cierpliwości - 24 godziny czekania. 
Po tym czasie czyli następnego dnia zdjęłam formy. Glina wciąż była wystarczająco elastyczna i idealnie dała się zdjąć z odlewu. Zachowała też swoją pierwotną formę, którą bez problemu można by wykorzystać ponownie.
No to czas na pierwszą prezentację:)
Piękne, prawda? Gips wciąż był mokry więc z dalszą obróbką musiałam poczekać kolejną dobę. 
Potem było szlifowanie - mnóstwo pyłu ale na szczęście gips szlifuje się łatwo. Po szlifowaniu obrazki wyglądały tak:
Przyszedł czas na wykończenie. Nie jestem jeszcze pewna jaki końcowy efekt chcę uzyskać na swoich portretach roślin, dojdę do tego z czasem. Na początek pomyślałam o akwareli i do eksperymentu wybrałam różę. Malowałam właściwie wodą bardzo delikatnie zabarwioną akwarelą ale i tak mam wrażenie, że kolory wyszły zbyt mocne.
Do zabezpieczenia powierzchni użyłam matowego lakieru. Efekt był jeszcze gorszy - kolory pociemniały jeszcze bardziej.
Obrazek ma mnóstwo uroku ale chyba nie takiego efektu szukałam.
Przy drugim obrazku postanowiłam spróbować pasteli suchych. Malowałam zeskrobanym z pasteli proszkiem na sucho. Proszek ładnie wypełnił mikro szczeliny a powierzchnie tylko delikatnie zabarwił.
Zrezygnowałam też z lakieru, powierzchnię zabezpieczyłam verniksem. 
Ta wersja jest o wiele bliższa efektu o jakim myślałam. Chcę jeszcze wypróbować jedną opcję - efekt sepii - ale to już w kolejnym obrazku. Może z czasem dopracuję szczegóły i stworzę własną kolekcję ogrodowych roślin. Tymczasem schnie sobie kolejny gipsowy odlew:)
Jestem ogromnie ciekawa co Wy myślicie o moich pierwszych obrazkach i który podoba się Wam bardziej. Będę wdzięczna za każdą opinię a może i radę?
Miłego weekendu kochani!